Joe Chal: – Syzyfowy ratunek?

Joe small picture

Joe Chal vel Chalubowicz

Zdarzyła mi się ciekawa przygoda, kiedy po obfitych deszczach w Australii szedłem ulicą do centrum sklepowego po zakupy, nagle w szczelinie która się utworzyła w asfalcie zobaczyłem a właściwie usłyszałem głos kota przeraźliwie miałczącego.

Nie mogłem zostawić nieszczęśnika tam w dole w nieszczęściu i szybko wróciłem do domu po łopatę i kilof w tym samym czasie powiadomiłem straż pożarną w Doyaldson niedaleko Lake Haven, NSW, która niestety miała inne czynności do wykonania niż „ratowanie kota”.

Po powrocie zacząłem rozłupywać skamieniałe pokrycie szosy moimi ogrodowymi narzędziami a pomagał mi w tym mój sąsiad i po wielu godzinach zdołaliśmy udrożnić szczelinę na tyle, aby moje ręce mogły zagłębić się w gestym błocie okalającym ciało uwiezionego zwierzaka i w ten sposó został on z wielkimi trudnościami wyciągnięty i uwolniony, chociaz jego zycie w dalszym ciagu wisiało na włosku.

Kot był w stanie totalnego wycieńczenia i już nawet, gdy został uwolniony i był na wierzchu nie dawał jakichkolwiek oznak życia.

Po zabraniu do domu, /ponieważ żaden szpital dla zwierząt czy okoliczny ośrodek weterynaryjny nie chciał się nawet zainteresować co dalej z tym nieszczęśliwcem/ wykąpałem biedaka w cieplej wodzie i podałem rozpuszczoną połowę tabletki asprine /aspiryna/ w mleku i okryłem kocykiem.

Kot pomału zaczął dochodzić do siebie i już po kilku godzinach jadł z moją pomocą, ale zaczęły się problemy gdy dochodził do siebie, ponieważ jego dzika natura dawała znać o sobie.

Na drugi dzień zwierze szalało po całym domu i zmuszony zostałem ostrożnie wypuścić jego „na wolność”. Pomyślałem, że stworzenie zapewne myśli, iż „wpadło z jednej niewoli w drugą”, chociaż tak wcale nie było.

Po otwarciu drzwi wyskoczył on na zewnątrz, trochę pokręcił się po krzakach i warzywniku, skierował w stronę ulicy. Szedłem za nim cały czas, gdy z przerażeniem zobaczyłem, że wskoczył on do szczeliny ściekowej obok której była ta wyrąbana przez nas ale zasypana dziura z której został on niedawno z takim trudem wyciągnięty.

Nawoływania i zostawiania miski z mlekiem czy konserwy mięsnej przy miejscu ostatniego widzenia nic nie dawało. Po kocie ślad wszelki zaginał.

Czyżby coś ciągnęło tego nieszczęśnika tam ponownie pod ziemie a może myślał, że tam jest jego jedyny i bezpieczny dom?

Reklamy

Informacje o Joe Chal

Prezes Polsko-Australijskiej Fundacji na Rzecz Zdrowia i Rozwoju Dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przygoda i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s