Joe Chal: – Wyrównywanie dysproporcji poprzez nierówny podział!

Joe small picture

Joe Chal vel Chalubowicz

Kiedy plan Sorosa i Sachsa został wprowadzony w życie w naszym kraju, którego celem było pokojowe przejście z socjalizmu do kapitalizmu w 1988 roku i powinno zakończyć się to zgodnie z opracowaną „filozofia” Sorosa, która została opisana w książce „Underwriting Democracy”, tłumaczonej na język polski „Koniec wojny z nędzą” – kilka milionów rodaków straciło pracę.

Polacy jako naród ludzi zaradnych, dobrych fachowców i inżynierów, stanął w obliczu tragedii i desperackiej decyzji opuszczenia kraju za chlebem lub po prostu aby lepiej żyć emigrując poza granice. Jest też zdecydowanie większa grupa ludzi, która nie poddała się i nie opuściła Polski, ale oni również chcieli i chcą godnie egzystować bo mają do tego zagwarantowane konstytucyjne prawo. Jednak niemożliwość w znalezieniu pracy i środków do życia w swoich miasteczkach czy wsiach zmusiła i tą grupę do opuszczenia rodzinnych domów i wyjazdu do większych miast w poszukiwaniu lepszego jutra.

Należałoby zadać sobie pytanie – „Dlaczego włodarze tych mniejszych Miast czy wsi nie mogą stworzyć takich warunków, aby młodzi i energiczni Polacy nie opuszczali ojcowizny?

Sprawa wydawałaby się bardzo trudna do wyjaśnienia, bo i kraj nagle znalazł się w trudnej sytuacji a obcemu kapitałowi nie było i nie jest spieszno poprawienie spraw socjalnych dla „obcych we własnym kraju”.

Wiec, gdzie jest „pies pogrzebany”?

To, że małe miasteczka są niedofinansowane i właśnie z nich uciekają ludzie dzieje się za sprawą niesprawiedliwego, czyli równego podziału środków czy to z Unii Europejskiej czy z Urzędu Marszałkowskiego. Taki podział najbardziej preferuje większe miasta a szczególnie te które są miastami wydzielonymi i otrzymują dodatkowy zastrzyk finansowy.

Jeżeli nie zmienimy tego systemu to wyrównania dysproporcji miedzy preferowanymi okręgami a mniejszymi miejscowościami nigdy nie osiągniemy a wręcz przeciwnie będą one upadały.

Aby idee wyrównywania dysproporcji można było wprowadzić w życie należałoby ustalić współczynnik przeliczeniowy na jednego mieszkańca, który byłby zmienny w rożnych sytuacjach osiągania przez zaniedbane ekonomicznie społeczności w trakcie równania ich do średniego poziomu.

Trzeba pamiętać, ze w zaniedbanych gospodarczo regionach spada stale i systematycznie dochód a co za tym idzie ludzie w poszukiwaniu tańszych podstawowych środków powszechnego użytku zaczynają wyjeżdżać do większych aglomeracji i tam zaopatrują się w te środki automatycznie nakręcając spirale ekonomiczna tychże, powodując to, że własna sieć handlowa z której się wywodzą zaczyna pomału bankrutować i upadać.

Nawet nie staram sie napisać, co sie dzieje z siecią specjalistyczną jak: sklepy z modną odzieżą czy specjalistycznymi produktami spożywczymi, których w tych upadających miejscowościach już dawno nie ma.

System jaki ja proponuję polegałby na dzieleniu środków np: z funduszu marszałkowskiego, który byłby oparty na przeliczniku ustalonym na jednego mieszkańca a dla miasta pomnożony przez ilość mieszkańców.

Przelicznik taki byłby wynikiem np: średnich zarobków /i nie tylko/ przypadających na jednego statystycznego obywatela.

Dla przykładu podaję przeliczniki dla miast woj. kuj-pom;

1 – Bydgoszcz, 0,92

2 – Toruń, 0,95

3 – Włocławek, 1.22

4 – Grudziądz, 1,35

5 – Brodnica, 1,05

Przypominam, że szczególnie w Grudziądzu, kiedyś prężne miasto przemysłowe a po roku 90-siątym zdewastowano cały przemysł i ponad 12 tys ludzi straciło pracę. Oczywiście wielu z nich musiało się przekwalifikować ale bezrobocie w tym mieście przekracza 20 %.

Jest zrozumiałe, że przeliczniki te byłyby ruchome w miarę dochodzenia do zadowalającej kondycji w zaniedbanych gospodarczo środowiskach i byłyby korygowane na podstawie danych GUS, ale idea, która jest tu zachowana miałaby na celu to, że duże miasta musiałyby ponosić konsekwencje swego rozwoju poprzez wspieranie mniejszych za których upadek są odpowiedzialne, ponieważ właśnie z nich spływa siła robocza i wyprowadzane środki, które dobijają te małe miejscowości.

Właściwe i nierówne dzielenie funduszy musiałoby być bardzo ściśle kontrolowane pod względem właściwego ich zagospodarowania i wykorzystania a ta rola spadłaby na komisje radnych Urzędu Marszałkowskiego, którzy zgodnie z zapisem mają obowiązek kontrolowania władz samorządowych województwa.

Jestem przekonany, że podział środków finansowych poprzez zastosowanie właściwych współczynników w bardzo szybkim czasie wyrównałby wszystkie dysproporcje miedzy środowiskami.

W wielu prężnych miastach proces wychodzenia z dołka byłby bardziej przyspieszony niż w tych w których samorząd sobie niezbyt radzi, dlatego też pożądanym byłoby utworzenia organu kontrolno doradczego przy każdym Urzędzie Marszałkowskim.

Od autora

Powyższy tekst jest w „wstępnym projektem” w fazie początkowej i zapewne będzie on wielokrotnie poprawiany, modyfikowany i zmieniany /mam nadzieje, że na lepszy/ i wszelka dyskusja czy komentarze są mile widziane.

Reklamy

Informacje o Joe Chal

Prezes Polsko-Australijskiej Fundacji na Rzecz Zdrowia i Rozwoju Dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s